Takie właśnie pytania postawił w swym słynnym dziele „Die Mechanik in ihrer Entwicklung” austriacki fizyk i filozof Ernst Mach. Myśliciel ten doszedł do wniosku, że siły bezwładności muszą być pochodną oddziaływania odległych mas we Wszechświecie. Inaczej mówiąc, gdyby nie było odległych gwiazd, woda w obracającym się wiadrze nie gromadziłaby się przy jego brzegach. Mach odniósł się w ten sposób do argumentu rzekomo świadczącego o istnieniu przestrzeni absolutnej użytego w „Philosophiae Naturalis Principia Mathematica” przez Newtona. Co ciekawe, sam Mach nigdzie nie sformułował w precyzyjny sposób swej słynnej zasady. Była ona formułowana później przez wielu uczonych nią zainspirowanych – do ich grona należał między innymi Albert Einstein, który Zasadę Macha nazwał kiedyś główną inspiracją dla Teorii Względności. Zgodność z nią uważał za test każdej porządnej teorii naukowej. Tak było aż do czasu, gdy okazało się, że Ogólna Teoria Względności jest z Zasadą Macha sprzeczna. Wśród innych uczonych, którzy Zasadę Macha uznawali za jedną z najważniejszych zasad w fizyce wymienić trzeba Richarda Feynmana, który w oparciu o nią rozbudowywał swoją teorię oddziaływania na odległość.

Jaka jest jednak natura oddziaływań wywołujących bezwładność? Jaki to rodzaj siły: czy są to oddziaływania grawitacyjne, elektromagnetyczne czy też jakieś jeszcze inne? Inaczej mówiąc, jakie właściwości odległych ciał o wielkości tej siły decydują? Drugie pytanie, to, co sprawia, że odpowiadają za ich występowanie ciała odległe, a nie bliskie? Trzecie - jakim wzorem matematycznym możemy te siły opisać?
By odpowiedzieć na te pytania zauważmy najpierw, że masa grawitacyjna i masa bezwładna, z tak wielką dokładnością, na jaką pozwalają nam najdoskonalsze metody badawcze, są sobie równe. Równoważności masy grawitacyjnej i bezwładnej dowodzą na przykład eksperymenty przeprowadzane w sztucznych satelitach Ziemi: gdyby masa bezwładna – występująca we wzorze F = m*a - różniła się choćby minimalnie od masy występującej we wzorze G*m*Mz/r^2 wówczas w stacjach orbitalnych nie występowałaby prawdziwa nieważkość.
Wynika stąd, że natura sił bezwładności i grawitacji jest identyczna. Oznacza to też, że cechą odległych ciał wywołujących bezwładność wody w „kubełku Newtona” jest ich masa.
Co jednak sprawia, że na siłę tą wpływają ciała odległe, a nie bliskie? Jeśliby zależność tego oddziaływania była odwrotnie proporcjonalna do kwadratu odległości – tak jak we wzorze na statyczną składową grawitacji, wówczas oddziaływanie Ziemi byłoby nieporównanie większe niż oddziaływanie odległych gwiazd i wahadło Foucaulta nie zachowywałoby się w obserwowany sposób.
Już od XIX wieku wielu uczonych próbowało tworzyć uogólnione wzory dla oddziaływań (głównie elektromagnetycznych), w których obok zależności od odległości i od prędkości występowałaby też zależność siły od przyspieszenia. Wspólną cechą tych wzorów, była zależność składnika przyspieszeniowego od odwrotności odległości oddziałujących ciał i zasadniczo wszyscy fizycy są zgodni, że jeśli istnieje składowa siły zależna od przyspieszenia to musi ona maleć w ten właśnie sposób. Siła bezwładności rzędu 1/r tłumaczy nam dlaczego odległe galaktyki wywierają znacznie większy wpływ na bezwładność znajdujących się na Ziemi ciał niż nasza własna planeta. Amitabha Ghosh w swej fascynującej książce „Origin of Inertia” pokazuje zestawienie wpływu rozmaitych ciał na bezwładność ciała o masie 1 kg znajdującego się na powierzchni Ziemi: Ziemia – 10^-9 kg, Słońce – 10^-7 kg, Droga Mleczna – 10^-6 kg, reszta Wszechświata = pozostała część 1kg. Tak rozkłada się wpływ rozmaitych obiektów na bezwładność 1 kg, przy założeniu, że siła bezwładności spada odwrotnie do odległości. Ze względu na ogromne podobieństwo sił grawitacyjnych i elektromagnetycznych, Ghosh zapożycza od D.W.Sciamy wzór na siłę zależną od przyspieszenia, która w przypadku grawitacji (po uwzględnieniu oddziaływania z całym Wszechświatem) jest siłą bezwładności:
F = (G*m1*m2/(c^2)*r)*a
We wzorze G to stała grawitacji, a c to prędkość światła (podstawiając masę Ziemi jako m1, a promień Ziemi jako r otrzymujemy wielkość tej siły, rzędu 10^-9 kg, o czym mówiłem wyżej).
Zastanowiło mnie, jak taką koncepcję sił bezwładności daje się pogodzić z ideą nieskończonej ilości materii we Wszechświecie. Przecież nieskończona masa, musiałaby wytworzyć nieskończoną siłę bezwładności (chyba, żeby wymiar fraktalny Wszechświata był w wielkich kosmologicznych skalach mniejszy od jedności, tego jednak nic nie potwierdza). Rozwiązanie wiąże się (choć Ghosh tego wprost nie pisze) ze zjawiskiem przesunięcia widma odległych galaktyk ku czerwieni, któremu musi odpowiadać analogiczne zjawisko słabnięcia energii grawitonów wraz ze wzrostem pokonywanej odległości. Za oba te zjawiska w kosmologii Ghosha odpowiada prędkościowy składnik siły grawitacyjnej (ogólny wzór na siłę grawitacji i jej zależność od odległości, prędkości i przyspieszenia w dalszej części). Grawitacja jest więc tu nie tylko odpowiedzialna za redshift, ale i za samoograniczanie własnej przyspieszeniowej składowej w skali kosmologicznej.
Ghosh pokazuje, że zjawisko utraty energii przez wędrujący foton lub grawiton musi wykładniczo zależeć od pokonywanej odległości:
z = (λ-λ0)/λ0 = e^(kx/c)-1
gdzie z to współczynnik przesunięcia ku czerwieni, λ0 to początkowa długość fali, λ to długość fali po przebyciu dystansu x, k to stała wyprowadzona przez Ghosha z uogólnionego wzoru na grawitację (patrz niżej), a c to prędkość światła. Dla x znacznie mniejszych od c/k, stosując wzór na rozwinięcie w szereg funkcji wykładniczej otrzymujemy relację: z = kx/c. Jeśli chcielibyśmy taką zależność przesunięcia ku czerwieni od dystansu interpretować jako ucieczkę galaktyk (tak jak czyni to kosmologia Wielkiego Wybuchu), wówczas po podstawieniu tej relacji do wzoru v = cz, otrzymalibyśmy znany wzór v=kx, a więc k okazuje się być stałą Hubble-a (H=73±3 km/s/Mpc ). I rzeczywiście, dla obserwowanego obecnie kosmosu różnica między przebiegiem powyższej funkcji wykładniczej i funkcji liniowej jest niemożliwa do ustalenia.
Wracając do siły bezwładności - jest ona całką po Wszechświecie siły opisanej wzorem F = (G*m*M/(c^2)*r)*a, na który dodatkowo nakłada się efekt słabnięcia siły o przebiegu wykładniczym. Choć Ghosh takiego wzoru nie podaje, jednak moim zdaniem powinien on mieć postać:
F = {[G*m*M*e^(-H*r/c)]/(c^2)*r}*a
Całka po Wszechświecie z takiej funkcji jest oczywiście skończona i przy założeniu gęstości materii 7*10^-27 kg/m^3 mniej więcej odpowiada obserwowanej wartości bezwładności (i to niezależnie od tego czy materia rozmieszczona jest w sposób fraktalny czy jednorodny). Tak więc prędkościowa składowa grawitacji wyjaśnia nie tylko kosmologiczny redshift, ale i zbieżną wartość siły bezwładności.
Oba rozszerzenia wzoru grawitacji o czynniki przyspieszeniowy i prędkościowy nazywa Ghosh poszerzoną Zasadą Macha. Ogólny wzór na oddziaływanie grawitacyjne między dwoma ciałami ze składową statyczną, prędkościową i przyspieszeniową ma u niego postać:
F = -(G m1 m2 / r^2) u -(G m1 m2/c^2 r^2) v^2 f(o1) u -(G m1 m2/c^2 r) a f(o2) u,
gdzie G to stała grawitacji, c to prędkość światła, m1 i m2 to masy oddziałujących ciał, r to dystans między nimi, u to wersor skierowany równolegle do r, o1 to kąt między wektorem prędkości, a przedłużeniem promienia łączącego oba ciała, o2 to kąt między wektorem przyspieszenia, a przedłużeniem promienia łączącego oba ciała, a f to funkcja trygonometryczna cosinus lub inna funkcja o podobnym przebiegu (Ghosh przeprowadza tu szczegółowe analizy, oraz argumenty za taką, a nie inną postacią tego wzoru oraz występującej w nim funkcji f).
Na podstawie tego wzoru tłumaczy Ghosh cały szereg tajemniczych zjawisk astronomicznych i kosmologicznych, też „z naszego podwórka”, jak na przykład osobliwości w ruchu Marsa i jednego z jego satelitów (pokazuje przy okazji całkowitą zawodność prób wyjaśnienia tych fenomenów za pomocą Ogólnej Teorii Względności). Tłumaczy też nietypowe prędkości ramion galaktyk i osobliwości występujące w świecie gromad galaktyk.
Do podobnych, a w wielu punktach identycznych wniosków co Ghosh, dochodzi autor innej znakomitej książki poświęconej kosmologicznym konsekwencjom Zasady Macha – Brazylijczyk Andre K.T. Assiss. W jego dziele „Relational Mechanics” wśród wielu interesujących przykładów znajdujemy wyprowadzenie zależności przyspieszenia ziemskiego od ilości (gęstości) masy we Wszechświecie. Gdyby na przykład podwoić gęstość masy w odległych przestrzeniach, wówczas przyspieszenie ziemskie wyniosłoby 4,9 m/s^2, a nie 9,81 m/s^2.
Postaram się w którymś z najbliższych postów na tym blogu pokazać przykłady analiz przeprowadzonych przez Ghosha i Assisa, oraz możliwe ich modyfikacje uwzględniające fraktalny rozkład materii we Wszechświecie – obaj uczeni przyjęli bowiem rozkład jednorodny.